środa, 16 maja 2012

Drelich, perkal, krepa...bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...

...materiały! Tak, tak moi drodzy. Choć nie da się ukryć, że na pierwszy rzut oka te nazwy bardziej kojarzą się z nazwiskami lub jakimiś orientalnymi markami. Przeciętny człowiek, zna tylko te materiały, o których sie po prostu mówi. I tu, nie mogąc się powstrzymać przytoczę naszą jakże zdolną, jednak mającą swoje wzloty i upadki wizerunkowe, projektantkę Ewę Minge :


"Materiały, wszystkie są naturalne: silk, wool, bawełna, cotton, natural, natural, natural, ecology"


I choć najlepszym sposobem na zapoznanie się z każdym materiałem jest realne zetknięcie się z nim, to spróbuje choć odrobine przybliżyć Wam ich "wygląd" i zastosowanie.


Z powodu ogromnej ilości materiałów, najlepiej będzie tak podzielę tego posta na kilka części. Dzisiaj, opiszę Wam główne gatunki materiałów oraz skupię się na niektórych rodzajach tkanin jednego z gatunków.



W pisaniu tego posta bardzo pomogły mi dwie strony:

http://www.bryk.pl/ (tkaniny i dzianiny)

Jeśli ktoś chciałby pogłębić swoją wiedzę na ten temat, to zachęcam do ich odwiedzenia.



Gatunki materiałów:

1. Bawełniane

Uzyskiwane z torebek nasiennych rośliny o tej samej nazwie. Bawełna jest miękka i wygodna w noszeniu, bardzo przewiewna. Czysta bawełna dość mocno się gniecie, z dodatkiem elastanu lub włókien sztucznych - mniej.

2. Jedwabne

Wysokiej jakości luksusowe tkaniny, często w postaci mieszanek z bawełną, wełną i tkaninami syntetycznymi. Uzyskiwane z kokonów jedwabnika morwowego lub dębowego.

3. Lniane

Idealne na odzież letnią, bardzo przewiewne, dają uczucie chłodu. Len uzyskiwany jest z rośliny zwanej lnem zwyczajnym. Często występuje jako mieszanka z innymi włóknami, co zapobiega nadmiernemu gnieceniu.

4. Wełniane

Wełna to praktyczny materiał o wszechstronnym zastosowaniu. Włókno uzyskiwane jest z sierści owiec, lam, wielbłądów itp. Często występuje w postaci mieszanek z innymi włóknami.

5. Syntetyczne

Poliester, nylon, akryl - otrzymywane ze związków nie występujących w przyrodzie za pomocą syntezy chemicznej prostych związków organicznych. Trwałe, odporne na zużycie, mniej przewiewne niż tkaniny naturalne. Współczesne tkaniny synetyczne są przyjazne dla skóry, odznaczają się bardzo dobrą jakością i łatwością użytkowania.

6. Sztuczne

Wiskoza, acetat - tkaniny wytwarzane ze związków znajdujących się w przyrodzie (np. celuloza). Mają właściwości tkanin naturalnych, ale są łatwiejsze w użytkowaniu i tańsze w produkcji (np. wiskoza - sztuczny jedwab).



W tym poście skupię się na tkaninach bawełnianych i bawełnianopodobnych. Opiszę taże kilka jej rodzajów. Zdjęcia dobrałam tak, aby jak najlepiej przedstawić Wam ich wygląd.



Tkaniny bawełniane i bawełnopodobne są wyrabiane w niewielkim zakresie z czystej bawełny, w większości są to tkaniny z mieszanek bawełny z włóknami bawełnopodobnymi, np. z dodatkiem włókien wiskozowych zwykłych i modyfikowanych  lub włókien syntetycznych. Są cieńsze lub grubsze, o powierzchni gładkiej albo drapanej.



Rodzaje tkanin bawełnianych:


Aksamit - jednokolorowa lub wzorzysta tkanina o dwóch warstwach - od spodu gładka, z wierzchu „z włosem”.  Zastosowanie: sukienki, bluzki, spódnice.




Batyst –  cienka i miękka tkanina. Wyrabiana w kolorze białym lub w pastelowych odcieniach różnych kolorów, nieraz drukowana lub o efektach tkackich. Zastosowanie: bielizna dziecięca i damska, sukienki, bluzki, fartuszki.




Denim (dżins) - jest odmianą drelichu. Współczesny denim ma różne grubości i często dodatek elastanu. Zastosowanie: ubrania młodzieżowe, robocze, spodnie i spódnice.




Drelich - powstaje z bardzo grubych i mocnych nici. Dzięki gęstemu tkaniu, jest bardzo wytrzymała. Najczęściej jednokolorowa, o różnych grubościach. Zastosowanie: ubrania robocze, kombinezony, mundury letnie.




Markizeta – lekka przejrzysta tkanina, nieco szorstka w dotyku.  Bywa biała, jednobarwna, drukowana lub haftowana. Zastosowanie: sukienki damskie i dziecięce, bluzki.




 Flanela – splot płócienny lub skośny. Jednobarwna, drukowana lub kolorowo tkana. Zastosowanie: koszule męskie, piżamy, sukienki, bluzki i ubranka dziecięce.




Gabardyna - tkanina o złożonym splocie skośnym, co powoduje, że na prawej stronie powstają bardzo wyraźnie skośne prążki. Bywa wykończona impregnacją wodoodporną z przeznaczeniem na okrycia wierzchnie. Zastosowanie: spódnice, spodnie, żakiety, płaszcze.






Kora (gofra) – gofrowanie uzyskane przez miejscowe nadrukowywanie roztworem ługu sodowego. Jednobarwna lub drukowana. Zastosowanie: sukienki damskie i dziecięce, koszule, piżamy oraz pościel.




Krepa (krepon) – tkanina o sfalowanej powierzchni uzyskanej w wyniku użycia mocno skręconej przędzy. Tkanina mało gniotąca się. Jednobarwna, drukowana lub kolorowo tkana. Zastosowanie: sukienki i bluzki.




Kreton – pod względem splotu i grubości tkanina podobna do perkalu, drukowana i usztywniana. Zastosowanie: sukienki damskie i dziecięce, fartuszki itp.



Perkal – tkanina wykonana z nitek o średniej grubości. Przeważnie biała, zwykle mocno wykrochmalona. Zastosowanie: koszule męskie, fartuchy szpitalne itp.




Popelina –  na powierzchni tkaniny występują lekkie zgrubienia w formie prążków. Tkanina biała lub barwna. Zastosowanie: koszule męskie, bluzki i sukienki damskie, płaszcze letnie, wiatrówki itp.



Ryps – tkanina podobna do popeliny, ale grubsza. O wyraźniejszych prążkach. Zastosowanie: sukienki, garsonki, płaszcze letnie itp.




Satyna – splot satynowy. Barwiona lub drukowana o trwałym połysku. Zastosowanie: sukienki, bluzki, pościel.




Sztruks - tkanina o podłużnych wąskich prążkach utworzonych z okrywy włókien. O różnych grubościach, bardzo wytrzymały. Współcześnie często z domieszką elastanu. Zastosowanie: spodnie, spódnice, marynarki.




Welwet – tkanina o podłużnych wąskich prążkach utworzonych z okrywy włókien. Jednobarwna lub drukowana. Zastosowanie: sukienki, ubranka dziecięce.





W kolejnych postach opowiem Wam o pozostałych gatunkach materiałów.  Jak zwykle czekam na Wasze komentarze :)


środa, 9 maja 2012

Koko Koko DIY jest spoko !

3 tygodnie...Nawet nie wiem, kiedy ten czas zleciał. Magisterka, praca dyplomowa, zaliczenia, MAJÓWKA... (tu należałoby zatrzymać się na dłużej – chyba każdy wie dlaczego :P). A, że obiecałam, że byle jakich postów dodawać nie będę, to wyszło jak wyszło, za co Was BARDZO PRZEPRASZAM...


Dzisiejszy post będzie o DIY, czyli Do It Yourself. Dla jeszcze niewtajemniczonych powiem, że chodzi tu o wszelkie rzeczy, które przerabiamy lub od początku wykonujemy własnoręcznie. W modzie są to ubrania, biżuteria, dodatki czy chociażby ozdabianie butów.


Zaprezentuję Wam kilka moich przeróbek oraz parę inspiracji. Wytłumaczę także jak w prosty sposób można wykonać takie rzeczy samemu w domu.


Jak to mówią: "lajkersi będą lajkować, a hejtersi hejtować", tak więc zaraz ktoś powie: "po co mam się męczyć dwie godziny, skoro mogę kupić coś takiego w sklepie?". OTÓŻ TO! Tu jest dzik/kuna/ryjówka/tudzież łoś (i inne polskie zwierzęta) pogrzebany!


Moi drodzy! Są 3 główne powody:
  • samemu w domu zazwyczaj oznacza po prostu TANIEJ
  • możecie być pewni, że nikt nie będzie miał takiej samej  IDENTYCZNEJ RZECZY
  • poczucie niesamowitej SATYSFAKCJI I DUMY, kiedy ktoś powie, że mamy coś "fajnego", a my odpowiadamy, że zrobiliśmy to sami – no żyć nie umierać!


Musicie pamiętać, że rzeczy po przeróbce już takie pozostaną. Ćwiek (nawet najmniejszy) przebija materiał i na stałe go uszkadza. Jeśli już zdecydujecie się na takie zmiany to wybierajcie tylko rzeczy, co do których jesteście pewni, że nie będziecie chcieli aby "wróciły do pierwotnego" stanu.


Tak więc Panie i Panowie: wygrzebujemy z dna szafy nie noszone od dawna rzeczy, zakasujemy rękawki i do dzieła!



Na pierwszy rzut pójdzie mój DIY:


1. Marynarka Top Shop kupiona w lumpeksie za 15zł + 8zł ćwieki.






Myślę, że sposobu wykonania tej przeróbki  nie trzeba zbytnio tłumaczyć. Po prostu doczepiłam ćwieki na całej długości.





 
2. Bluzka/tunika kupiona w H&M za 20zł + 3zł kolce.






Niestety popełniłam jeden podstawowy błąd i kupiłm kolce z długimu "wąsami".

Rada nr.1:

Pamiętajcie, że do ozdabiania ubrań najlepsze są kolce nabijane. Jeśli jednak nie ma wyjścia, to użyjcie tych z "wąsami", ale króciutkimi.






Na całe szczęście z pomocą przyszedł tato (zwany również Dżakiem) i jego niezawodny sprzęt w postaci kombinerek. Ja przyczepiałam, a tato skracał "wąsy" kolców, aby nie przebiły materiału ani nie przeszkadzały w noszeniu. DANKUSZKA, SPASIBA i ogólnie wielkie FENKJU dla Ciebie Dżaku! Gód dżob!




3. Spódniczka kupiona w H&M za 20zł + 5zł ćwieki.






Tu, podobnie jak w marynarce, wystarczyło poprzyczepiać tylko ćwieki do kieszonki (wcześniej obciełam jedną stronę) oraz na szlufkach.


 



Rada nr. 2:

Jeśli po ozdobieniu będziecie odczuwać dyskomfort podczas noszenia, to od wewnętrznej strony możecie podszyć sobie miejsce przebicia ćwieków kawałeczkiem materiału.



 
4. Buty kupione w Vero Modzie za ok. 60zł + 10 zł ćwieki.







W przypadku tych butów sprawa nie była już taka prosta. W miejscu gdzie, materiał był cieńki ćwieki przechodziły bez problemu. Jednak w miejscach "zgrubień", z tyłu na zszyciu, było już ciężej. Próbowalam przebijać na 100 sposobów i za każdym razem kończyło się to porażką – ćwiek wypadał.






 
I znowu z pomocą przyszedł tato, który podumał, podumał, aż wymyślił! Wstał, poszedł do swojego magicznego miejsca zwanego "szafką w łazience" (ludzie, czego on tam nie ma...) i przyniósł tubkę SILIKONU. Pomęczył się chłop trochę, pochuchał, posiłował aż przykleił! I to tak, że od 3 miesięcy butki sprawują się bez zarzutu. Ponownie Dżaku DZIĘKUJĘ!



 
6. Trampki F&F za 25zł + 5zł ćwieki.






Takie rozwiązanie jest dobre tylko dla osób, które nie wiążą butów, gdyż kolce przekładamy (po czym zaginamy) przez oczka do sznurówek. Oczywiście można je przyczepić na sto innych sposobów, jednak te trampki były same w sobie tak zdobne (całe w małutkich kwiatkach), że nadmiar ozdób z pewnością pogorszył by tylko sprawę.



 



W tym tygodniu planuję zakup wyższych, białych i z nimi już troszkę poszaleję. Oczywiście jak tylko skończę, pokażę Wam efekt końcowy.




7. Naszyjnik (kawałki grubego łańcucha + kolorowa mulina + zapięcie)






Tutaj się już troszeczkę pomęczycie, szczególnie z zakończeniem. Pomysł zaczerpnełam ze strony :

http://cekin.pl/nowe-trendy/diy-bransoletka-z-lancuszka-i-muliny-1323


Rada nr. 3:

Zostawcie po dłuższym kawaku muliny na początku i na końcu naszyjnika. Musicie mieć czym go zakończyć.




Mam nadzieję, że moje przeróbki choć trochę przekonały Was do DIY. Fakt. Zazwyczaj jest to czasochłonne. Czasami także doprowadza do szewskiej pasji (kiedy np. po raz 20 próbujemy przyczepić jeden ćwiek, a on cały czas jest krzywo). Zapewniam Was jednak, że po skończonej robocie przychodzi wymieniony wyżej punkt 3, czyli ogromna duma i satysfakcja, że zrobiliśmy to sami.




Poniżej KILKA inspiracji z internetu:






























(Wystarczy najzwyklejszy, gumowy pokrowiec na telefon)



 (Potrzebny jest specjalny barwnik do odzieży - za niewielkie pieniądze można go kupić np. na Allegro)









 (Spodnie Ombre - wystarczy spryskać wybielaczem np ACE i zostawić na jakiś czas, następnie wyprać ręcznie)



















Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, PISZCIE. Jeśli będę potrafiła, to odpowiem na każde, byle nie o działanie kombajnu czy kosiarki spalinowej – ewentualnie moge zapytać Dżaka ;P


Już niedługo, wypatrujcie nadciągającego z oddali kolejnego postu. Tym razem bohaterami będą m.in: gazar, rayon i bawer. Zapewne po głowie wielu kołacze się teraz swojsko brzmiące WTF?!? I nie ma się co dziwić. Ale bez obaw! Rozwiązanie tej zagadki już za kilka dni...


wtorek, 17 kwietnia 2012

Mazidełka, tapetowe upiększacze i inne urodowe wspomagacze...

Dzisiaj troszeczkę z innej beczki. Opowiem Wam o moich kosmetycznych odkryciach. Tych ostatnich, jak i tych sprzed paru lat, które cały czas są moimi hitami. Postanowiłam, że zaprezentuję  Wam rzeczy do 20zł, które w moich testach wygrywają z tymi za 150-200zł. Oczywiście, jest to moja opinia i Wy po wypróbowaniu tych kosmetyków możecie mieć inne zdanie. Troszkę już tych wszystkich mazidełek (zarówno tańszych jak i droższych) wypróbowałam i uważam, że zaprezentowane poniżej rzeczy naprawdę zasługują na uwagę. Bo tańsze wcale nie znaczy gorsze...


Panowie! Zamiast narzekać, że post nie jest dla Was proponuje przeczytać, wygrzebać parę peso ze skarbonki, ruszyć swoje 4 literki do sklepu i za niewielkie pieniądze zrobić prezent dziewczynie/narzeczonej/żonie, siostrze czy chociażby mamie. Tak, tak moi drodzy! Nic tak nie poprawia humoru kobiecie jak choćby mały prezencik :)


Kolejność prezentowanych rzeczy jest całkowicie przypadkowa.



1. Kapsułki nawilżające Rival de Loop oraz odżywcze Alterra. Cena ok 8zł (Rossmann).


W środku każdej kapsułki kryje się gęsty olejek, który po nałożeniu na twarz nawilża ją i odżywia w niesamowity sposób. Świetne na przesuszoną i pozbawioną tzw. blasku twarz. Producent sugeruje stosowanie ich codziennie przez 7 dni (w opakowaniu jest 7 kapsułek na tydzień kuracji). Ja używam ich od czasu do czasu – wtedy kiedy widzę, że moja skóra jest w gorszej kondycji i potrzebuje zastrzyku takich dobroczynnych olejków.









2. Zmywacz Sensique. Cena ok 4zł (Drogeria Natura).


Ten zamknięty w plastikowym pojemniczku zmywacz jest niezastąpionym kompanem w podróży. Co najważniejsze, w środku pojemniczka znajduje się gąbka, która zajmuje się zmyciem lakieru. Nie potrzebujemy żadnych wacików. Wkładamy paldonka, kręcimy i po paru sekundach wyciągamy czystego. Jedyną wadą jest to, że gąbeczka po zmyciu ciemnych lakierów dość szybko się brudzi. Jednak mimo tego nie "oddaje" koloru i nie brudzi paznokci. Swój mam już od 4 miesięcy i choć przeżył wiele (od brokatowych do czarnych lakierów) to nadal wiernie mi służy.







3. Peelingi i masła do ciała Dax Cosmetics. Cena 15-17 zł .


Nad jakością nawet nie ma się co rozwodzić, ponieważ zarówno peelingi jak i masła z tej firmy są po prostu bardzo dobre. Rzeczą, o której muszę wspomnieć są wersje zapachowe. To dopiero mistrzostwo świata! Kto nie wąchał, niech żałuje. Moim ulubionym jest kokos z czekoladą, ale tak naprawdę wszystkie są cudne. Taki komplecik (peeling+masło) sprawi przyjemność każdemu. Macie na to moje słowo.











4. Chusteczka samoopalająca Dax Cosmetics. Cena ok 2 zł.


Jeśli jesteśmy już przy kosmetykach Dax, to nie sposób nie wspomnieć o tym magicznym produkcie. Kilka lat temu odkryła go moja mama i muszę przyznać, że do dziś się na nim nie zawiodłam. Oczywiście zdażyło mi się raz przesadzić (pamiętajcie, aby zawsze nakremować buzię przez aplikacja – o czym wtedy zapomniałam), ale poza tym jednym przypadkiem sprawdzał się bez zarzutu. Co ważne, taka nasączona środkiem samoopalającym chusteczka nie niszczy Waszej buzi jak solarium. Do tego jest duuuużo tańsza, a efekt naprawdę świetny.

Moja rada: po otworzeniu opakowanie potnijcie  chusteczkę na 3 mniejsze kawałki. Użyjcie jednego kawałka, a resztę szybciutko schowajcie do opakowania i dokładnie zamknijcie żeby nie dostawało się powietrze (ja zaklejam taśmą). W ten sposób starczy Wam nie na jeden raz, a na trzy :)







5. Firma Essence. Cena 6-18zł.


Ta firma jest zdecydowanie moim odkryciem roku 2011. Pozdrawiam Woreczka aka Lucynkę (chapeau bas Woreczku :P), która jako pierwsza zapoznała mnie z nią "za pomocą" odżywki utwardzające. I do tego te ceny!



a) odżywka utwardzająca


Sprawia, że nawet najmniej trwały lakier pozostaje na paznokciach przez kilka dni. Do tego tworzy żelową powłokę przypominającą lakier hybrydowy. A co ważne: zmywa się bez problemu.






b) eyeliner w żelu


Przetestowałam wiele: począwszy od tego marki Bobbi Brown, przez Maybelline, Avon, a na Inglocie kończąc. Fakt, używam go dopiero od tygodnia, ale bardziej trwałego i łatwego w aplikacji jeszcze nie stosowałam. Nie ściera się, nie rozmazuje i pozostaje na oczach cały dzień. Co prawda wodą się go nie zmyje i potrzeba czegoś "mocniejszego" ale w kolejnym punkcie powiem Wam co jest do tego idealne. W sprzedaży dostępny jest również specjalny, skośny pędzelek jednak do tej pory nie udało mi się go kupić (ale skoro wszędzie jest wyprzedany to chyba musi być dobry?).









c) róż w musie


Co tu dużo pisać: ładne kolory (3 do wyboru), idealna aplikacja, naprawdę trwały. Po prostu świetny!









6. Żel ze świetlikiem Flos-Lek. Cena ok. 7zł .


Lekki, dobrze się wchłania, ładnie rozjaśnia. Dodatkowo trzymam go w lodówce, więc po nałożeniu na oczy działa jak zimny okład. Jest ze mną od lat.







7. Balsam do ust TISANE. Cena ok 7zł.


Super nawilża i odżywia nawet najbardziej "przesuszone" usta. Jedyną wadą jest opakowanie – mały słoiczek, więc trzeba merdać palcem. Słyszałam jednak, że w aptekach pojawiła się wersja w sztyfcie. Trzeba to sprawdzić!

Moja rada: co kilka dni robię peeling ust (najlepiej brązowym cukrem i odrobinką miodu) i po takim zabiegu nakładam na noc grubą warstwę tego balsamu. Efekt? Miękkie usta bez suchych skórek.


 




8. Płyn do demakijażu oczu Ziaja. Cena ok 6zł.


I tu mamy dwie wersje: płyn jedno- lub dwufazowy. Ja osobiście używam dwufazowego, gdyż radzi sobie doskonale nawet z wodoodpornymi tuszami czy WSPOMNIANYM WCZEŚNIEJ eyelinerem marki Essence. Mały, tani i wydajny. Pamiętajcie tylko, aby wstrząsnąć go przed użyciem (żeby wymieszać dwie warstwy).










9. Odżywki/maski do włosów BioVax. Cena 15-20zł.


Pewnie większość z Was jeśli ich nie używała to chociaż o nich słyszała. Po tylu zabiegach rozjaśniających oraz katowaniu prostownicą, moje włosy miałyby długość maksymalnie do ucha gdyby nie te odżywki (cięcie murowane). Bardzo mocno odżywiają, dodają blask i zapobiegają łamaniu się. Do tego pięknie pachną. Nie znam osoby, która nie byłaby z nich zadowolona. Rada: po umyciu włosów nałóżcie maskę i owińcie włosy folią aluminiową. Na koniec, z ręcznika zróbcie turban i potrzymajcie tak przez 30 min. Włosy będą gładkie i błyszczące.












10. Maskara Maybelline Colossal Volum' Express. Cena 20-23zł.


Na stronie wizaż.pl ten tusz jest uznany (przez ponad 300 osób) za KWC (Kosmetyk Wszech Czasów), co jest naprawdę imponującym wynikiem. Fakt, cena troszkę przekracay moje założenie, że będą to kosmetyki do 20zł. Szukajcie promocji (najlepiej w Rossmannie), wtedy można go kupić nawet za 18-19zł. I chociaż zazwyczaj stosuje innej maskary to do Colossal'a zawsze chętnie wracam. Jest to jeden z niewielu tuszy, którego efekt jest jaki jak zapewnia producent. A może nawet lepszy? :)



 



 

A czy Wy posiadacie jakieś sprawdzone i niedrogie kosmetyki? Czekam na Wasze komentarze :)